Translate

piątek, 20 stycznia 2017

Kapitan kransoludów / Dwarf captain

Na zdjęciach figurka CP Models - dowódca lekkiej piechoty krasnoludów. Figurka wchodzi w skład oddziału dowodzenia wąsatych pokurczów. Zielone galoty i rdzawa broda to znak firmowy tego jegomościa. Niebawem dołączy do niego trębacz i chorąży.         












wtorek, 17 stycznia 2017

Krasnoludy z procami / Dwarfs with slings

Na fotkach krasnoludy CP Models z procami. Celtycka stylizacja to ich znak rozpoznawczy. Fajne, krępe i groźne krasnoludy bez obaw zmierzą się z każdym wrogiem, który śmie wkroczyć na ich ziemie. Plotki głoszą, że mają czego bronić, bo są chciwymi koneserami kruszcu zwanego potocznie złotem.   




poniedziałek, 16 stycznia 2017

Elitarna kawaleria - Łucznicy / Elite Cavalry - Mounted archers

Na zdjęciach przedstawiam pierwszych konnych elfów wysokiego rodu. Są to stare, dobre wzory Grenadiera. O ile mnie pamięć nie myli to obecnie te figurki produkuje Mirliton. Piechota elfów delikatnie mówią nie była najlepsza, ale kawalerzyści wypadają od niej zdecydowanie lepiej pod każdym względem. 

Jeźdźcy nie powalają ani jakością wykonania, ani wybitnymi detalami jednak w odróżnieniu od niektórych figurek pieszych po pomalowaniu wychodzą na ludzi. Wierzchowce natomiast zostały wyrzeźbione naprawę świetne. Przypadły mi do gustu pióropusze jak również inne dodatki. Szkoda, że pozy wierzchowców są identyczne. Jeźdźców różni jedynie głowa. No cóż. Trudno. Z drugiej strony to stare wzory figurek więc można im wybaczyć mankamenty oraz powtarzalność.   

Docelowo zamierzam z elfich jeźdźców stworzyć solidny oddział kawalerii. Konni będą reprezentować królewska straż przyboczną. Za jakiś czas do oddziału dołączą rycerze uzbrojeni w długie lance.
                  




















sobota, 17 grudnia 2016

Kapłan bitewny Ścibor miniatures / Battle Priest Ścibor Miniatures

Kapłan bitewny Roderick Hodge był zaiste przerażony. To co zobaczył w Small Creek było istnym koszmarem. Miasteczko zostało splądrowane przez nieumarłych. Żywe trupy i ghoule wyrządziły wiele szkód. Z relacji ocalałych wynikało, że na czele bandy stał człowiek. Czarnoksiężnik. przedostał się do miasta i nocą otworzył bramy. Zaskoczona gwardia miejska nie była w stanie skutecznie odeprzeć wroga. Doszło do okrutnej rzezi. Hodge nie widział takiej dewastacji od wielu lat. Nawet wałęsające się grupy wojowników chaosu nie dopuszczały się tak bezmyślnych zbrodni. Kapłan wziął do ręki świętą księgę, w której spisane były słowa psalmów i modlitw. Za pomocą magii połączył się ze światem niematerialnym. Oczyma umarłych zobaczył co działo się w miasteczku tej nocy. Podczas widzenia gorycz wypełniła serce prawego człowieka. Łzy skapywały strumieniami po jego policzkach. Bestialstwo! Inaczej nie można było ująć wydarzeń z feralnej nocy. Spojrzał w kierunku bramy i zobaczył jego. Smukłego mężczyznę, który był ubrany w czarne łachmany, rytmicznie powiewające na wietrze. Czarnoksiężnik polecił swym sługom atakować. Drewniany, wykręcony kostur złego maga co chwilę rozświetlał się seledynową poświatą. Nieumarłe bestie niczym żywy mur parły nieubłaganie naprzód. W szale zabijania rozrywały na strzępy uciekających w panice ludzi. Krew obficie zachlapywała kamienny bruk niewielkiego ryneczku. Okaleczone, martwe ciała były na miejscu pożerane przez wygłodniałe stworzenia. Nekromanta podczas jatki bawił się przednio.  Oglądał z nieukrywaną satysfakcją morderczy spektakl. Roderick miał właśnie zakończyć wizję, ale w tym momencie poczuł bezsilność wywołaną działaniem potężnej magii. Nie był w stanie przełamać zaklęcia paraliżu. Został zawieszony w swojej wizji. Postać ubrana w czerń wyciągnęła ku niemu rękę i rzekła. Kapłanie będę czekał na ciebie w ruinach starożytnego opactwa Whitefort. Gdy przybędziesz to wiedz, ze z rozkoszą wyrwę i pożrę twe serce. Martwe ciało natomiast rzucę na pożarcie trupojadom. Hodge poczuł lęk. Odmówił modlitwę, która sprawiła, że krępująca go magiczna sieć pękła. Kapłan zalany potem i łzami powrócił do rzeczywistości...                           











piątek, 16 grudnia 2016

Warhammer Mistrz miecza Ścibor miniatures / Warhammer Sword Master Ścibor miniatures

Cios w korpus. Defensywa. Blok. Błysk ostrza. Świst powietrza. Cięcie skierowane w głowę. Błysk klingi. Odgłos przecinanego ciała, ścięgien i kości. Krew na ostrzu. Pozbawiony głowy przeciwnik osuwa się na ziemię. Lord Dowódca wyciera rąbkiem płaszcza czerwoną posokę z długiego, oburęcznego miecza. Przeszukuje ciało pokonanego wroga. Nie znajduje nic ciekawego. Podnosi się i idzie dalej zaciskając dłonie na rękojeści miecza. Co za parszywy dzień - pomyślał. Doggerfeld znów wplątał mnie w nową intrygę. Wiedziałem, żeby nie czytać wiadomości od tego szaleńca. Te przeklęte ruiny roją się od nieumarłych, a Kalvin zapadł się pod ziemię. Seth tylko westchnął, gdy wyrosły przed nim dwa szkaradne cielska z zaplutymi i okrutnie zdeformowanymi mordami. Trupojady. Ghule. Niech cię Kalvin ty zapluty synu starej kurtyzany. Robi się tutaj coraz ciekawiej - powiedział do siebie zirytowany. Rycerz. przyjął pozycję obronną. Pierwszy Ghoul ze wściekłym rykiem rzucił się w jego stronę. Szermierz wyprowadził celne cięcie. Prawa ręka i lewa noga szkarady bardzo gwałtownie odłączyły się od korpusu. Wielce zdziwiony ghoul upadł tuż pod stopami wojownika. Przez chwilę próbował dosięgnąć przeciwnika machając nieskutecznie uzbrojonym w pazury łapskiem. Rycerz błyskawicznie odrąbał mu łeb. W tym czasie drugi stwór szykował się do skoku. Jednak nie zdążył wybić się w powietrze. Powstrzymała go srebrna kula, która trafiła w jego potylicę, po czym  wydrążyła krwawy tunel w czaszce by wydostać się na zewnątrz lewym oczodołem. Ranna bestia trzymając się za twarz w dziki sposób wiła się na posadzce. W tym momencie Seth zobaczył w korytarzu niewyraźny kontur swego starego przyjaciela, sławnego awanturnika i ekscentrycznego szaleńca Kalvina Doggerfelda...